Zyski przemysłu elektronicznego w 2025 roku przewidywane są na ponad 500 miliardów $ amerykańskich (Statistica Market Insights). Jest to prawie tyle co PKB Szwecji w 2024 roku. Jakie jednak koszta ponosimy, produkując tak duże ilości sprzętu? Co się z nim dzieje, kiedy już nie jest nikomu potrzebny albo się niszczy? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć i zastanowić się, jak potencjalnie można rozwiązać ten problem.
Antropocen, w wolnym tłumaczeniu era człowieka, to proponowana epoka geologiczna, w której obecnie się znajdujemy. W 2000 roku Paul Crutzen, chemik atmosfery, zaobserwował, że aktywność człowieka znacząco i nierzadko nieodwracalnie wpłynęła na ekosystemy i geologiczne procesy na Ziemi. Pomimo tego, że w świecie naukowym ten termin jest oficjalnie odrzucany, a debaty nad początkiem tej ery nadal trwają, to nietrudno domyślić się, że gatunek ludzki (a w zasadzie bogaci obywatele krajów Globalnej Północy) znacząco zwiększyli konsumpcję i produkcję dóbr od początku rewolucji przemysłowej ok. 1850 roku. Nazywa się to Wielkim Przyspieszeniem (Great Acceleration) i obrazuje na podstawie wykresów, które tylko rosną (jak na ilustracji poniżej).

Na skutki Wielkiego Przyspieszenia nie trzeba było długo czekać. Coraz więcej raportów mówi o tym, że przekroczyliśmy już 1.5 stopnia Celsjusza ocieplenia klimatu (Copernicus Climate Change Service, 2025). Ponadto, przewiduje się, że do 2050 roku będzie od 44 do 216 milionów ludzi zmuszonych opuścić swoje domy i przemieścić się wewnątrz swojego kraju ze względu na ocieplenie (World Bank, 2021) Lokalnie, Nestle i Coca-cola wysuszają indyjskie, zachodnioafrykańskie czy meksykańskie zasoby wodne odcinając jej dostęp do ludności lokalnej.
Jest źle. A nawet nie wspomniałam jeszcze o elektronice.
Jak dziś produkujemy sprzęt elektroniczny?
Od wymyślenia żarówki trochę czasu minęło i zmieniły się też elementy, których używamy do produkcji różnych sprzętów. Kiedy Edisonowi się umierało to praktycznie w ogóle nie używaliśmy tzw. metali ziem rzadkich, które, jak sama nazwa wskazuje, nie występują często, a obecnie wykorzystywane są do produkcji najróżniejszego sprzętu elektronicznego, a ich wydobycie i zużycie drastycznie wzrosło w ostatnich 60 latach (jak można zobaczyć na ilustracji poniżej). Na przykład, zwyczajny smartfon zawiera w sobie ponad 60 różnych pierwiastków, z czego sporą część stanowią elementy rzadkie bądź wydobywane na terytoriach wrażliwych, np. objętych wojną lub niestabilną sytuacją polityczną.
Przyjrzyjmy się jednak kilku pierwiastkom, bez których nie dałoby się utworzyć wszystkich dóbr elektrycznych, z których korzystamy na co dzień.

Złoto używane jest w płytach głównych, procesorach i pamięciach RAM komputerów. Produkując ok. 300 milionów tych urządzeń rocznie, przemysł musi poradzić sobie z ich wydobyciem. Z pomocą nadciągają dzieci. Międzynarodowa Organizacja Pracy ONZ szacuje, że nawet milion dzieci w wieku od 5 do 17 lat pracuje w małych kopalniach złota w Afryce za jedyne 2 dolary dziennie. W afrykańskim Sahelu, półpustynnym regionie, rozciągającym się od Oceanu Atlantyckiego do Morza Czerwonego przez części Mali, Ghany, Burkina Faso i Nigru, od 30 do 50 procent pracowników małych kopalni to dzieci, zgodnie z szacunkami MOP (The Philadelphia Inquirer, 2013).
Koltan, używany m.in do produkcji kondensatorów, powiązany jest z katastrofalnymi skutkami dla środowiska. Szacuje się, że Demokratyczna Republika Kongo utraciła 8.6% powierzchni swoich lasów od 2000 roku (Global Forest Coalition, 2023) głównie ze względu na potrzeby nowych kopalni. Ponadto, substancje chemiczne, używane do wydobycia, zanieczyszczają lokalne wody, co prowadzi do mniejszego jej dostępu dla ludzi i zagraża organizmom wodnym. Wszystko to wydobywane jest rękoma ok. 40.000 dzieci (Institute for Security Studies, 2021) oraz na ziemiach ludności przymusowo wygnanej ze swoich ziem.
Kobalt, ważny składnik baterii do samochodów elektrycznych, jest głównie pozyskiwany na ziemiach Demokratycznej Republiki Kongo. Kobalt w katodach zapobiega ich łatwemu przegrzewaniu się lub zapalaniu, a także pomaga wydłużyć żywotność baterii. Typowa bateria potrzebuje 6-12 kg tego pierwiastka. Ok. 20% wydobycia odbywa się w małych kopalniach, które powiązane są z ciężkimi warunkami pracy tj. problemami zdrowotnymi w wyniku wypadków, nadmiernego wysiłku, narażenia na toksyczne chemikalia i gazy oraz przemocy. Górnicy, znani lokalnie jako creseurs, są również zależni ekonomicznie od tej nieformalnej metody wydobycia. Ponadto, południowe regiony Demokratycznej Republiki Konga są również znane z dużych ilości uranu. W regionach górniczych odnotowano wysoki poziom radioaktywności.
Lit, pierwiastek również powszechnie stosowany w bateriach samochodów elektronicznych, powiązany jest w szczególności z ograniczaniem dostępu do wody dla lokalnych społeczności, głównie w Argentynie, Boliwii i Chile. Do wytworzenia każdej tony litu konieczne jest odparowanie około 2 milionów litrów wody, co powoduje utratę ogromnych jej ilości każdego roku i naraża podziemne zasoby wody słodkiej na zasolenie w wyniku kontaktu z solanką (Wetlands International, 2023).
Można sobie tylko wyobrazić, ile cierpienia istot ludzkich i pozaludzkich kosztuje wyprodukowanie urządzeń elektrycznych, z których korzystamy na co dzień. Cierpienie to jednak nie kończy się z momentem zakupu, gdyż po wyrzuceniu urządzenia do śmieci, czeka go jeszcze długa droga zanim zakończy swój żywot.
Elektrośmieci
Akra, Ghana. Simon Aniah, 24 lata, pali zużyte kable elektryczne, aby odzyskać miedź w lagunie Korle. Z Vea, północno-wschodniej Ghany, Simon i setki innych młodych ludzi migrują ze swojej wioski i innych obszarów na Górnym Wschodzie do Akry, aby zająć się pracą przy odpadach elektronicznych, jako sposobem na osiągnięcie awansu społecznego.
Elektrośmieci, składowane na tym i wielu innych wysypiskach śmieci w wielu krajach Globalnego Południa, są tam przywożone z krajów zamożniejszych. Handel odpadami to powszechna procedura handlem śmieciami z krajów bogatszych do uboższych. Zgodnie z informacją udzieloną przez GIOŚ, wywóz odpadów (nie tylko elektronicznych) z Polski w 2023 roku objął blisko 400 tys. ton. Prowadzi to do składowania ogromnych ilości odpadów na wysypiskach albo palenia ich w niekontrolowanych warunkach. Jest to forma przemocy wymierzona w kraje Globalnego Południa, na które spychana jest odpowiedzialność zarządzania odpadami, wyprodukowanymi przez zamożniejsze jednostki.
Obecnie mniej niż 25% odpadów elektronicznych jest formalnie recyklingowane. Według raportu ONZ, elektrośmieci to najszybciej rosnący strumień odpadów na świecie. W 2022 r. wytworzono 62 mln ton elektrośmieci, co stanowi wzrost o 82% w porównaniu z rokiem 2010 (BBC, 2024). Nieformalny recykling może prowadzić do uwolnienia ok. 1000 toksycznych substancji chemicznych (WHO). Niektórymi z takich chemikaliów jest ołów, z którym kontakt może prowadzić do uszkodzenia układu nerwowego, uszkodzenia rozwoju mózgu u dzieci, czy nerek. Kadm kumuluje się w nerkach, a rtęć nieodwracalnie uszkadza struktury mózgu. WHO szacuje, że miliony dzieci są narażone na kontakt z tymi substancjami, a ciężar przetwórstwa i zarządzania tymi odpadami spada na osoby ekonomicznie uzależnione od takiej formy zarobku w krajach Globalnego Południa.
Biorąc to wszystko pod uwagę oraz fakt greenwashingu Unii Europejskiej oraz potrzeby zrównoważonego rozwoju, Polska staje się czystsza i bardziej ekologiczna. Wśród polityków nie słychać jednak, że to środowisko i ludzie po drugiej stronie globu płacą za nasze zachcianki nowego modelu smartfona co roku.
Co można zrobić?
Dużo się mówi o odpowiedzialności każdej i każdego z nas za wszystkie problemy tego świata. Chodzenie do sklepu z płócienną torbą, ograniczenie konsumpcji oleju palmowego, czy jeżdżenie do pracy autobusem. Moim zdaniem, zmiana naszego indywidualnego systemu etycznego ma ogromne znaczenie, jeśli systemowo chcemy zbudować coś opartego na pomocy wzajemnej, równości i braku wyzysku. Wobec tego mając na uwagę kwestie etyczne, możemy każdego dnia podejmować lepsze decyzje, np. w kontekście zakupu używanej elektroniki niż nowej albo ograniczenie ilości zakupowanych sprzętów do minimum.
Nie łudźmy się jednak, że te małe działania zakończą rabunkową politykę krajów Globalnej Północy na rzadkie minerały albo zwiększą poziom recyklingu. Potrzebna jest zmiana systemowa, która moim zdaniem powinna zacząć się od dewzrostu. Jest to idea krytykująca globalny system kapitalistyczny, który dąży do wzrostu za wszelką cenę, powodując wyzysk ludzi i niszczenie środowiska. Zmiana wymaga radykalnej redystrybucji, redukcji materialnej wielkości gospodarki światowej i zmiany wspólnych wartości w kierunku troski, solidarności i autonomii.
Dążenie do dewzrostu obejmuje kilka obszarów:
- Spowolnienie gospodarki i odzyskanie czasu przez robotników
- Odwrót od rozwoju ekonomicznego i skupienie się na dobrostanie istot ludzkich i pozaludzkich
- Dekolonializm
- Lokalizowanie gospodarki
- Zmniejszenie produkcji i konsumpcji na globalnej Północy i wyzwolenie się od jednostronnego zachodniego paradygmatu rozwoju
Ponadto, dewzrost zawiera sobie zmianę myślenia opartą na bioregionalizmie. Jest to ekologiczna i kulturowa filozofia, która podkreśla wagę definiowania działalności człowieka i społeczeństw w kontekście naturalnych ekosystemów i obszarów geograficznych, a nie przywiązywania się do arbitralnych granic politycznych lub administracyjnych.
W kontekście elektroniki, rocznie wytwarza się 53,6 megaton odpadów elektronicznych, a przewiduje się, że do 2030 r. liczba ta wzrośnie do 74,7 megaton (Nora Krenmayr, 2023). Naturalnie pojawia się pytanie, czy potrzebujemy aż tylu rzeczy? Czy wykonywanie urządzeń tylko po to, aby nie dało się ich naprawić i tak by zepsuły się po 2 latach użytkowania ma sens?
Użytkowanie sprzętów elektronicznych, zgodnie z konceptem dewzrostu, dąży do ekonomii obiegu zamkniętego. Niestety, mimo że Unia Europejska dąży do takiej formy ekonomii, opartej m.in. na recyklingu, nadal jest nastawiona na zysk i nie podważa problematyki nadmiernej konsumpcji. Ponadto nowe technologie przetwarzania odpadów stają się wyścigiem o zysk i oddalają nas od myślenia nad ograniczeniem wytwarzania śmieci.
Idealnym rozwiązaniem jest gospodarka, która dąży do ograniczenia albo ponownego wykorzystania odpadów. Brzmi prosto, ale jest to coś, co wymagałoby całkowitej zmiany naszego myślenia o konsumpcji i potrzebach każdej osoby. Ta zmiana jest jednak możliwa i zaczyna się od nas: osób konsumenckich i społeczności, w których żyjemy.
Bibliografia:
– Copernicus Climate Change Service (2025). Copernicus: 2024 is the first year to exceed 1.5°C above pre-industrial level.
Artykuł repostujemy w ramach naszego sprzeciwu wobec budowy centrum danych w Bielsku-Białej. Po więcej zapraszamy na – https://centrumdanychbb.noblogs.org/



